Get Adobe Flash player

Imprezy

Wirty – spotkanie z Super Seniorami

Kolejny raz
spotkaliśmy się naszymi Drogimi Super Seniorami w Leśnym Ogrodzie
Dendrologicznym w Wirtach. To miejsce jest tak piękne, tak urokliwe i
klimatyczne, że chce się wciąż do niego wracać, szczególnie na przełomie
maja  i czerwca, gdy w pełnym rozkwicie
są rododendrony i azalie.

Przy wejściu przyjął nas serdecznie p. leśniczy Bartłomiej Freda. Zaproponował krótki spacerek  po najstarszej części ogrodu, ciekawie opowiadając o wyjątkowych okazach wieloletnich drzew. Bardzo nam się ta mini wycieczka podobała, a przy okazji zrobiliśmy sobie zdjęcie „w towarzystwie” posadzonej onegdaj jodełki.

Ta część imprezy była „dla ducha”, po czym zaspokajaliśmy potrzeby ciała. Na ruszcie piekła się kiełbaska, a dla osłody przywieźliśmy  ze sobą kilka rodzajów ciast.

Pogoda, jak zwykle, nam dopisywała. Nie było zbyt gorąco, więc przyjemnie się spacerowało i siedziało wokół ogniska. Przy dźwiękach muzyczki snuliśmy wspomnienia i gwarzyliśmy o tym i o owym.

Wszystkich naszych wspaniałych Super Seniorów obdarowaliśmy sadzonkami kwiatków, które posadzone w ogródkach lub na balkonach, będą przypominały chwile razem spędzone w Wirtach.

Dziękujemy Nadleśnictwu w Kaliskach, szczególnie p. Jakubowi Piechowiakowi za umożliwienie wizyty i serdeczne przyjęcie.

Opera Nova i Madame Butterfly

Dzień po rozgrywkach w boule pojechaliśmy do Bydgoszczy, do Opery Nova. Tam obejrzeliśmy spektakl operowy Madame Butterfly, która jest jedną z bardziej znanych oper Giacomo Pucciniego.

Trudno pisać o doznaniach, każdy dzieło artystyczne odbiera po swojemu, ale generalnie zachwycaliśmy się poziomem wykonawstwa, ciekawą, choć w duchu współczesnym przygotowaną, scenografią.

Mimo że opery to utwory poważne z tragicznym zakończeniem na pewno zechcemy obejrzeć też inne tytuły.

Organizacją wyjazdu zajęli się Lucynka Kawecka i Felek Światczyński.
Autobusy udziela pan Daniel Jędrzejewski, który traktuje naszych seniorów z dużą sympatią, tym bardziej że jest „nasz”.

Danka i Janka liderkami!

Tegoroczny turniej boule rozegrany!  Zwyciężczyniami okazały się Danusia K. i Janka P. Gratulacje!
Kolejne lokaty zajęły pary:

Agnieszka Z. z Rozalią K.
Basia P. z Antosiem Ch.
Ela D. z Andrzejem D.
Krysia U. z Krysią K.
Basia O. z Irką L.

Zawodnikom
sędziowali Jurek P. z Mietkiem D.

Gracze i
sędziowie w nagrodę obdarowani zostali talonami podarunkowymi.

W tym roku turniej rozgrywaliśmy w Cieciorce, gdyż we Franku nie ma już dogodnych warunków do tego typu spotkań.
Pani Iwona Ciemińska (której serdecznie dziękujemy), kierowniczka filii ŚDS w Cieciorce, udostępniła nam zaplecze ośrodka. Mogliśmy więc skorzystać z kuchni, przygotować kiełbaskę na grill oraz kanapki (czym zajęły się Ela A., Wiesia S. ,Danusia M. i Henia), zagotować wodę na kawę i herbatę. Krysia S. zrobiła nam, nie pierwszy już raz, miłą niespodziankę i upiekła pysznego murzynka.
Przy grillu dzielnie rządził cały czas Karol P., a muzyczkę przygotował Felek Ś. Wiadomo przecież, że jak się seniorzy posilą, to bierze ich ochota na tańce i śpiewy!

Pogoda była wymarzona na takie towarzyskie „posiedzisko”. Słoneczko świeciło, drzewa zachwycały świeżą zielenią, ptaszki śpiewały wiośnie na chwałę.

I ja tam byłam, kiełbaskę zjadłam, kawę wypiłam,
A co zobaczyłam. to na zdjęciach uwieczniłam.

Elbląg i Frombork za nami.

Końcówka
kwietnia okazała się dla nas  atrakcyjna,
jako że wybraliśmy się na wycieczkę. Najpierw 
w kierunku Elbląga, potem do Fromborka.

W Elblągu spotkaliśmy się z przewodnikiem, panem Janem Klattem, który z godziny na godzinę coraz bardziej zadziwiał nas swoją wiedzą na temat historii obu miast. Dzięki niemu wzbogaciła się też i nasza wiedza.

Zwiedzanie
Elbląga rozpoczęliśmy nad przystanią mieszczącą się nad rzeką Elbląg, bowiem
było to miejsce dla historii miasta znaczące. Następnie obeszliśmy elbląską starówkę.
  Pięknie
odrestaurowaną, właściwie wzniesioną do podstaw. Elbląg wyszedł z działań
wojennych kompletnie zrujnowany. Zwiedziliśmy też elbląską katedrę,
przespacerowaliśmy się starą, autentyczną Ścieżką Kościelną.

Po przerwie
obiadowej pomaszerowaliśmy w dalsze uliczki miasta, pod Bramę Targową, z którą
wiąże się ciekawa legenda o piekarczyku. Kto ciekaw może o niej poczytać w
Internecie.

Następnym przystankiem na drodze naszej wyprawy był Frombork. Tu przebywał Mikołaj Kopernik, który jako kanonik kapituły warmińskiej żył
i pracował na Wzgórzu Katedralnym niemal nieprzerwanie od 1510 do dnia swojej śmierci w maju 1543. Na Wzgórzu zwiedziliśmy piękną archikatedrę, we wnętrzu której pochowane zostały szczątki wielkiego astronoma. Wdrapaliśmy się też po 220 stopniach ( bardzo wygodnych, ale jednak…) na wieżą widokową. Ze szczytu roztaczał się wspaniały widok na całe Wzgórze Katedralne,  miasto i Zalew Wiślany.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Kadyny, gdzie
mogliśmy podziwiać jeden z najstarszych dębów w Polsce: Dąb Jana Bażyńskiego.

Po krótkiej przerwie na kawusię powróciliśmy do Kalisk.

Dziękujemy Eli Adamowskiej, która wzięła na siebie
ciężar zorganizowania wyjazdu.

Bartlowskie biesiadowanie

Ćwierkały wróbelki od samego rana,
że biesiada w Bartlu znów będzie udana.

I rzeczywiście tak było! Do naszej „stowarzyszeniowej” tradycji weszły już spotkania okraszone pysznym jedzonkiem, które od kilku lat przygotowuje nam pan Adam Dębski.
Impreza odbyła się 16 września w Bartlu Wielkim, dokąd zawiózł nas pan Andrzej.
Mimo bardzo deszczowego przedpołudnia, godziny poobiednie okazały się łaskawsze. I chociaż było pochmurno, to jednak  dość ciepło, co pozwoliło nie tylko spokojnie biesiadować w „gawrze”, ale także korzystać ze świeżego powietrza na zewnątrz.

W tym roku
p. Adam przygotował pieczonego prosiaczka i bigos. Poza tym każdy wziął ze sobą
inne smakowite różności, uczta była więc znakomita.

A jak to u
nas bywa, nie zabrakło muzyki i tańców, a przede wszystkim dobrego humoru.

Wspólny wrześniowy weekend

Korzystając
ze swobody i na fali wielkiej potrzeby przebywania w naszym swojskim
towarzystwie wybraliśmy się na weekendowy pobyt do Łeby. Pomysł na taki sposób
odpoczynku podsunął nam Karol Piszczek, który wraz z Danusią bywa w Łebie często.

I tak, 4
września, w sobotę z samego rana wyruszyliśmy z p. Andrzejem Prabuckim w drogę.
Na pogaduszkach i radościach podróż minęła błyskawicznie. Trafiliśmy do Ośrodka
Wczasowego Wilk, na który składają się wielopokojowy pensjonat, pojedyncze
wolnostojące domki oraz przyczepy kempingowe. Warunki bytowe są w ośrodku
bardzo dobre. W każdym lokalu są pokoje sypialne, aneks kuchenny, łazienka z
prysznicem, telewizor. Wszystko co potrzebne, by miło spędzić czas.

Szybko się zakwaterowaliśmy, małżeństwa w pokojach dwuosobowych, reszta w „trójkach”, jedynie nasz kolega Feliks  otrzymał do dyspozycji całą przyczepę.
Ledwo się z grubsza rozpakowaliśmy, ruszyliśmy – każdy na własną rękę lub grupkami – „na podbój” miasta. Przechadzaliśmy się nad kanałem, po promenadzie, brzegiem morza (oczywiście i przede wszystkim!), zwiedzaliśmy, kupowaliśmy pamiątki. Powoli kończył się urlopowy sezon, więc nie było zbyt tłoczno. Wieczorem  pierwszego dnia spotkaliśmy się na wspólnym grillu.

W niedzielę
całą grupą wybraliśmy się na wydmy, największą atrakcję Łeby. Ponieważ od
centrum do wydm jest dość daleko, podjechaliśmy kursującymi w mieście kolejkami i meleksami. Na szczyt trzeba było się wdrapywać na własnych nogach, brodząc w piachu, ale było warto!
W poniedziałek natomiast mieliśmy okazję wspólnie zwiedzić miasto i dzięki opowieściom przewodnika poznać jego historię.

Łeba
zapewniła nam też wiele innych atrakcji typowych dla miejscowości wczasowej: kawiarenki,
bary, restauracje… Dzięki obyciu Danusi i Karola mogliśmy jeść bardzo smaczne,
dwudaniowe obiady w niskiej cenie.

Pogoda
dopisała, sobota była nieco chmurna, ale następne dni ciepłe i pełne słońca. Słowem
był to bardzo udany weekend!

Zosine róże

Nasza koleżanka Zosia Czarnowska wolny wiosenno-letni czas spędza w swoim ogrodzie. Szczególnie ukochała sobie róże. Na Zosinych grządkach pysznią się różne gatunki i kolory tych królewskich kwiatów.

Święto Seniora

Ach, cóż to
był za bal!
Po długim lockdownie, nieco przyspieszając jesienny termin, Zarząd naszego Stowarzyszenia
postanowił zorganizować doroczne Święto Seniora już teraz.
19 sierpnia spotkaliśmy się w restauracji Twoja
Chata
, do której na imienne zaproszenia stawili się bez mała wszyscy
członkowie naszej społeczności oraz zaproszeni goście, władze Gminy Kaliska, Sołectwa
z Kalisk, Dąbrowy i Iwiczna,  przedstawiciele
ŚDS, Domu Kultury, GOPS-u.

Impreza rozpoczęła się o godzinie 16-ej. Zgromadzonych gości powitała prezes Stowarzyszenia Elżbieta Pasterska, przyjęła także życzenia składane przez przybyłych na uroczystość  gości.
Po tej krótkiej części oficjalnej  kuchnia zaserwowała przybyłym obiad; tradycyjnie składał się nań kotlecik schabowy z ziemniakami i surówkami. Nieco później przyszedł czas na słodkości, kawę i herbatę. Wieczorową porą na stołach pojawił się smaczny barszczyk, a do niego paszteciki.
W czasie, gdy kol. Ela rozpoczynała imprezę, w rogu sali rozkładał swój sprzęt zespół muzyczny: p. Dorota Szatkowska i p. Zbigniew Milewski.

Ledwo skończyliśmy
obiadek, już „muzykanci” ruszyli z kopyta. Nie zwlekając poszliśmy  w tany i tak było już do końca zabawy. Kto
chciał i mógł wywijał ile sił w nogach. Były pary, kółeczka, węże… Słowem
zabawa huczna i radosna.

Organizatorzy
czują wielką satysfakcję z tak udanej uroczystości, z licznego przybycia gości
i członków Stowarzyszenia, szczególnie że pojawili  się na imprezie także ci najstarsi, osiemdziesięcio-,
a nawet dziewięćdziesięciolatkowie, z których wielu pozostało aż do końca.

Zarząd serdecznie dziękuje tym koleżankom, które podjęły się pieczenia ciast. Trzeba przyznać, że były smakowite.
Menu uświetniły swoimi wypiekami koleżanki: Krysia Kulas, Basia Ossowska, Renia Szarmach, Danusia Piszczek, Krysia Skórczewska, Ela Pasterska, Krysia Winnicka, Ewa Zdrowowicz, Zosia Czarnowska, Irka Konopacka oraz kolega Andrzej Dziemiński.

Szczególne podziękowania należą się władzom Gminy Kaliska za sfinansowanie tegorocznego Święta Seniora, co pozwoliło na rezerwację sali oraz zamówienie posiłku, a Zarządowi na spokojne radowanie się wespół z innymi członkami naszej społeczności.

Sierpniowa wycieczka

Rogalin i Kórnik. Cóż to takiego i gdzie?! Ano, dwie piękne rezydencje położone w Wielkopolsce. W tamtych stronach byliśmy już niejednokrotnie, żeby chociażby przypomnieć wyprawę do Biskupina czy na Ostrów Lednicki.

Tak więc 3 sierpnia po trzygodzinnej podróży trafiliśmy do Rogalina, zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego hrabiów Raczyńskich. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w powozowni, sporym pomieszczeniu, w którym zgromadzono kilkanaście pięknych powozów: karet, bryczek, wolantów, sań…
Następnie – podzieleni na grupy i z maseczkami na twarzach – obejrzeliśmy wraz z przewodniczką pałacowe wnętrza; salę balową, pokoje sypialne, pokój jadalny, zbrojownię.  Już samodzielnie wstąpiliśmy do położonej obok pałacu galerii malarstwa, a kto miał ochotę pomaszerował parkiem do słynnych rogalińskich dębów.

Po krótkim oddechu pojechaliśmy do Kórnika. Zamek, do którego się udaliśmy, to z kolei zabytkowa rezydencja historycznych rodów Górków i Działyńskich. Z towarzyszeniem przewodnika przeszliśmy przez liczne, świetnie zaaranżowane zamkowe sale: sień, salę jadalną, salon, imponującą Salę Mauretańską … Poznaliśmy oblicze i historię słynnej kórnickiej Białej Damy. Z licznych portretów, umieszczonych na ścianach zamkowych komnat,  spoglądali na nas szacowni przodkowie tamtejszych  rodów.
Niestety, nie starczyło już czasu, by pospacerować po Arboretum Kórnickim.

Po krótkim
odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną. Nadwątlone wędrówką siły fizyczne
wzmacniliśmy w przydrożnym barze w okolicy Bydgoszczy. Wcześniej zamówiliśmy
tam obiadek, więc obsługa przebiegła sprawnie i szybko.

Wirty. Uroczystość odsłonięcia kamienia

Zapewne pamiętacie, Kochani, jak w maju 2018 roku w Arboretum Wirty posadziliśmy z okazji 100-ej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości drzewko mające przypominać owo doniosłe zdarzenie sprzed lat.

Od tamtego
czasu nasza jodełka sporo podrosła. W międzyczasie umieściliśmy obok niej pamiątkowy
kamień ze stosownym napisem.

Pandemia, która wkrótce wybuchła i uziemiła nas w domach, oraz niespodziewane odejście z naszych szeregów p. Kornelii Ziółkowskiej, sprawiły, że musieliśmy odłożyć w czasie uroczyste odsłonięcie kamienia.

Dokonało się to wreszcie dzisiaj, 13 lipca o godzinie 10.00. Uroczystość była kameralna i bardzo poruszająca. Wzięli w niej udział Zarząd oraz zaproszeni goście: wójt Gminy Kaliska p. Sławomir Janicki, przew. Rady Gminy p. Zbigniew Szarafin, sołtys Kalisk p. Kazimierz Głodek, pracownik Arboretum p. Jakub Piechowiak, nadleśniczy Nadleśnictwa Kaliska p. Andrzej Przewłocki. Gościem honorowym była p. Radosława Krysiak, z.d. Ziółkowska. Bo to właśnie p. Kornelia Ziółkowska była inicjatorką i realizatorką całego przedsięwzięcia. Nasza Koleżanka Kornelia nawiązała współpracę z p. Kubą Piechowiakiem, a także wyjednała wsparcie p. wójta Sławomira Janickiego i  przew. Zbigniewa Szarafina – powoli acz konsekwentnie doprowadziła pomysł do końca.

Aktu uroczystego odsłonięcia kamienia dokonali p. Radosława Krysiak i nasz kol. Feliks Światczyński.

Po części
oficjalnej udaliśmy się do świetlicy, gdzie mogliśmy powspominać kol. Kornelię,
 porozmawiać o sprawach bieżących
Stowarzyszenia, radować się wspólnie przeżywanym czasem.

Późne
śniadanko okazało się smakowite. Wypiliśmy lampkę szampana na toast, były pyszne
 placki (autorstwa Zosi Czarnowskiej i
Wiesi Suszek), a p. Radosława poczęstowała nas rozmaitościami garmażu.

Archiwa

Odwiedziny

Darmowy licznik odwiedzin