Get Adobe Flash player

Imprezy

Uczta w Bartlu

8 sierpnia po południu spotkaliśmy się w Bartlu Wielkim. Tradycję tych spotkań, z wielkim powodzeniem,  kultywujemy już od wielu lat. Od trzech – z pysznym jedzonkiem, którego główną atrakcją jest dzik. Nieodmiennie serwowany przez pana Adama. Tym razem mięsko podano z kaszą gryczaną i surówkami. Pozostałe menu każdy z biesiadników przygotował we własnym zakresie.

Usatysfakcjonowani
przepysznym posiłkiem, porwaliśmy się do zabawy. Były tańce, śpiewy, ogólna
wesołość. Dobry humor nie opuszczał. Nie zaszkodził się ani popołudniowy
deszczyk, ani burza z piorunami, która rozpętała się pod wieczór. Za to
mieliśmy okazję podziwiać przepiękną tęczę, która specjalnie dla nas rozpięła
się na nieboskłonie.

Otoczenie bartlowskiej gawry jest urokliwe. Wokół pola, pastwiska z pasącymi się krówkami, w oddali lasy. Na podwórzu wspaniałe, wieloletnie drzewa. Widoki dodatkowo wzbogaciły przepiękne rzeźby, które powstały w czasie niedawnego pleneru artystów malarzy i rzeźbiarzy. Warto przejechać się do Bartla Wielkiego, żeby je obejrzeć.

Dziękujemy p. Bogusi Nierzwickiej, która okazała nam daleko idącą pomoc.

Turniej boule rozegrany

Tym razem pogoda nie sprawiła nam psikusa i zapowiadany turniej się odbył 3 lipca. Na boisku we Franku zebrała się około trzydziestoosobowa, chętna do zabawy, grupa naszych członków.

Na początek pięć zespołów graczy przystąpiło do walki, po czym bawiliśmy się przy ognisku.

Wyniki rozgrywek przedstawiają się następująco:
I m. – Mietek Dombkowski i Andrzej Ostanówka,
II m. – Renata i Czesław Prabuccy,
III m. – Tolek Juszczyński i Franek Konopacki,
IV m. – Krysia Kulas z Krysią Winnicką oraz Felek Światczyński ze swoją kuzynką.

Echa wycieczki

W dniach
21-23 czerwca przebywaliśmy „poza domem”. Wczesnym rankiem, 21.06.
wyruszyliśmy  na zaplanowaną wycieczkę do
Kielc i okolic. Droga przebiegała nadzwyczaj szybko i bezproblemowo. Na miejsce
dotarliśmy ze sporym zapasem czasu, zabierając po drodze naszego  przewodnika p. Kazimierza Wawrzyckiego.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Oblęgorka, w którym znajduje się Muzeum Henryka
Sienkiewicza. Mieści się ono w pałacyku, który pisarzowi podarowało
społeczeństwo z okazji jego 25-lecia pracy pisarskiej. Obiekt położony jest w
pięknie utrzymanym parku, a dojście do pałacyku prowadzi urokliwą aleją
lipową.  W muzeum można zobaczyć wiele
pamiątek związanych z naszym Noblistą. Zwiedzanie obiektu zakończyliśmy krótkim
odpoczynkiem przy kawie i lodach.

Następnym
przystankiem w podróży były Kielce. Oglądaliśmy rozległą panoramę miasta ze
wzgórza Karczówka. Na tymże wzgórzu usytuowany jest także klasztor pallotynów.
W kaplicy niewielkiego kościółka, przylegającego do klasztoru, obejrzeliśmy
piękną figurę św. Barbary zrobioną w galeny (siarczek ołowiu). Piękne to było miejsce,
ale tu rzuciła się na nas chmara żadnych 
krwi komarów. Niestety, nie byliśmy na to przygotowani, więc szybciutko
„zwijaliśmy żagle”.
Udaliśmy się zatem obejrzeć dawny Pałac Biskupów Krakowskich (dziś Muzeum
Narodowe). Piękny, świetnie zachowany,  budynek w stylu barokowym. Z pałacowego
dziedzińca roztacza się widok na wspaniały ogród włoski.
Dalej była kielecka starówka oraz taras widokowy w rezerwacie Kadzielnia.  Kadzielnia to stare wyrobisko kamieniołomów,
ale bardzo ciekawie dziś zaaranżowane. Są tam ścieżki turystyczne, amfiteatr,
jaskinie  i wiele innych atrakcji.
Kielce okazały się bardzo ciekawym, zadbanym  miastem, pełnym zabytków i turystycznych
ciekawostek.

Na posiłek i
nocleg udaliśmy się do podkieleckiej miejscowości Wola Kopcowa. Zakwaterowaliśmy
się w dwu i czteropokojowych sypialniach (z łazienkami), po czym zeszliśmy do
stołówki na jedzonko. Po obiadokolacji był jeszcze czas na spacery po okolicy.
Oczywiście, dla tych, którzy jeszcze mieli na to siły po całodziennej wędrówce.
A warto było ruszyć się i dotrzeć nad położony  nieopodal Zalew Cedzyna. Kto nie chciał chodzić,
mógł posiedzieć na tarasie pensjonatu.

Następnego
dnia, po śniadaniu ruszyliśmy na Łysą Górę. Na szczyt podjechaliśmy kolejką. Z
tarasu widokowego mogliśmy podziwiać panoramę okolic, a także przyjrzeć się z
bliska rumowiskom skalnym. Parę kroczków dalej znajduje się Święty Krzyż, od
średniowiecza miejsce kultu związanego z przechowywaniem relikwii Krzyża Świętego.
Zajrzeliśmy do kaplicy, gdzie znajdują się owe relikwie i otrzymaliśmy
specjalne błogosławieństwo.
W zabudowaniach przyklasztornych odpoczęliśmy przy kawie i ciasteczku.

Kolejny
przystanek to miejscowość pod nazwą Św. Katarzyna, leząca u podnóża Łysicy. Tu zwiedziliśmy
Muzeum Minerałów, po czym weszliśmy na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
Na jego skraju znajduje się kilka kapliczek, m.in. św. Franciszka, obok
źródełka, którego woda ma ponoć szczególną moc. Próbowaliśmy, zabraliśmy ze
sobą, czekamy na zbawienne  efekty.
Po powrocie na nocleg urządziliśmy sobie ognisko. Jak to przy takich okazjach było
gwarno i wesoło, ale i tu nie obeszło się bez niespodzianek. Opanowała nas
inwazja chrabąszczy.

Trzeci, ostatni dzień wycieczki  zaczął
się śniadaniem i wykwaterowaniem. Kiedy już walizy znalazły się w bagażniku
autokaru, ruszyliśmy do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Skansen przypominał
znany nam dobrze ten we Wdzydzach. Obejrzeliśmy kościółek, wiatraki, szkołę,
dworek (przed którym zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe), dom lekarza, aptekę
oraz liczne chaty włościańskie. Na koniec znowu były lody, kawa…
Następny przystanek to miasto królewskie, Chęciny, gdzie znajdują się ruiny
zamku zbudowanego na przełomie XIII i XIVw. Niestety, ograniczeni czasem, nie
mogliśmy wejść na szczyt, na teren zamku. W Miasteczku mieliśmy zamówiony
obiad, a w planie jeszcze zwiedzanie Jaskini Raj, do której udaliśmy się zaraz
po posiłku. Jaskinia to 180m trasy turystycznej. Mieszkańcem tych jaskiń był w
przeszłości człowiek neandertalski.  W
czasie zwiedzania oglądaliśmy niezwykle ciekawe formacje wapienne: misy
naciekowe, stalagmity, draperie, kolumny…

A potem
pozostała już tylko droga powrotna do domu. Czas przeleciał nie wiadomo kiedy,
żartowaliśmy, śpiewaliśmy i wspominaliśmy minione dni.

Podsumowując,
była to bardzo udana wycieczka, pod każdym względem. Program wycieczki bogaty,
ale nie przeładowany, przewodnik, pan Kazimierz Wawrzycki opowiadał bardzo
ciekawie i obszernie. Pogoda okazała się bardzo łaskawa, temperatura zbytnio nie
dokuczała, nie padało.

Powodzenie
wyprawy zawdzięczamy kol. Eli Adamowskiej, która zorganizowała całość od A do Z
i nad wszystkim czuwała. Należą się za to naszej Eli słowa uznania i serdeczne podziękowania.
 Dziękujemy!

Spotkanie z Super Seniorami

Całkiem niedawno,
bo 14 maja, odwiedziliśmy z Super Seniorami świetlicę w Iwicznie. Spędziliśmy
tam kilka bardzo miłych godzin. Po przybyciu na miejsce na naszych Szacownych
Gości czekał poczęstunek, na który składały się 
kawa i różne gatunki ciast upieczonych specjalnie na tę okazję. Czas
spędzony przy kawie mijał wśród śmiechu, żartów i pogaduszek.

Posileni udaliśmy się na pięterko do Izby Pamięci Izydora Gulgowskiego. Super Seniorzy mogli obejrzeć eksponaty oraz  multimedialną prezentację związaną z życiem i działalnością wybitnego etnografa i twórcy skansenu we Wdzydzach. Mogli też zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na tle przygotowanej dekoracji.

Potem czekał na Seniorów konkretny posiłek w postaci, pieczonej w piekarniku, kiełbaski.  Pierwotny plan zakładał, że będziemy się bawić przy grillu, na powietrzu, ale, jak wszyscy na pewno pamiętają, był to czas doskwierających wiatrów i niskich temperatur. Nie mogliśmy więc narażać wyjątkowych Gości na jakiekolwiek niedogodności. Wewnątrz świetlicy też było wspaniale! Kol. Elżbieta przeczytała kilka gadek po kociewsku, potem wspólnie oddaliśmy się radosnym śpiewom piosenek biesiadnych.

Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli przy organizacji imprezy: naszym wiernym wolontariuszom oraz pracownikom GOK.  

Kwidzyn i nie tylko

Bardzo udana okazała się nasza piątkowa (26 kwietnia) wycieczka do Kwidzyna i kilku pobliskich miejsc.
Z Kalisk wyruszyliśmy o 7.00 i trasą przez Pelplin szybko dotarliśmy na miejsce. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od kwidzyńskiego zamku, po którym oprowadzał nas przewodnik,  p. Adam Nosko. Pan Adam dostarczył nam wielu ciekawych informacji z historii zamku. Wiedza historyczna podana została w sposób bardzo interesujący i nader dowcipny. Dzięki temu słuchaliśmy  z zapartym tchem i sporo zostało w pamięci. Następnie
p. Tomasz Karcz oprowadził nas po katedrze, pokazał miejsce pochówku komturów krzyżackich i miejsce, w którym prawdopodobnie zamurowana została bł. Dorota.  Poza tym wskazał najciekawsze elementy wyposażenia kościoła. Stwierdziliśmy zgodnie, że tak katedra jak i zamek to arcyciekawe obiekty, rzeczywiście warte obejrzenia.
Po tej dość sporej porcji historii postanowiliśmy nieco odpocząć
i rozeszliśmy się po okolicy w poszukiwaniu miejsca, w którym można by coś zjeść, napić się kawy…
Po przerwie wstąpiliśmy na chwilę do kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Tam, niestety, wiele się nie dowiedzieliśmy, więc wyjechaliśmy z Kwidzyna
i udaliśmy się do Mątowów Wielkich do Sanktuarium bł. Doroty. Proboszcz parafii ks. Sylwester Ziemann przyjął nas serdecznie, opowiedział o postaci błogosławionej i kościele. Świątynia prezentowała się pięknie, trwa renowacja wnętrza i wyposażenia. Widać, że ks. Ziemann bardzo dba
o powierzone sobie sanktuarium.
Na koniec odwiedziliśmy pobliskie sanktuarium św. Wojciecha
w Gorzędzieju. Prawdopodobnie  w tej miejscowości Św. Wojciech zatrzymał się na odpoczynek w swojej podróży na Pomorze. Gorzędziej jest pięknie położony na skarpie nad Wisłą. Roztaczał się stamtąd imponujący widok na okolicę.

Do Kalisk wróciliśmy dokładnie po 12 godzinach wojaży. Wróciliśmy zadowoleni, nie tylko dlatego, że wiele udało nam się zobaczyć, ale też dzięki pięknej słonecznej pogodzie.

Echa spektaklu

Spektakl Strasznego dworu w Operze Bałtyckiej mamy za sobą. 9 kwietnia
w godzinach popołudniowych wyjechaliśmy z Kalisk. Podróż była spokojna, bez zakłóceń. W trakcie jazdy kolega Felek Światczyński przeczytał nam, przygotowane wcześniej, informacje na temat  opery oraz streszczenie libretta. Dzięki temu poznaliśmy fabułę opery i łatwiej było potem skupić się na odbiorze dzieła Stanisława Moniuszki. Do Gdańska przyjechaliśmy na tyle wcześnie, że mieliśmy czas, by skorzystać z oferty bufetu: zjeść ciasteczko, wypić kawę, soczek albo winko.

Około 22-ej wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Spektakl  wszystkim się bardzo podobał, choć czasem inscenizacja
i pomysły realizatorów rozmijały się z naszymi oczekiwaniami. Ale cóż? Tak to
już jest.

Karnawałowe balowanie

Karnawał, czas zabaw, radowania się i weselenia.
Tak też uczyniliśmy.  16 lutego tańcowaliśmy przy muzycznych rytmach
w wykonaniu zespołu p. Doroty Garańczyk. Kto zdecydował się przyjść, ten wie, że było wesoło, swobodnie, tanecznie. Czas mijał niepostrzeżenie, ledwo rozpoczęliśmy balowanie, już trzeba było się żegnać.

Ale na pocieszenie zasmuconych: za rok będzie znowu karnawał!

Koncert sylwestrowy

Wczorajszy –
09.01- wyjazd do Teatru Muzycznego w Gdyni nadzwyczaj udany! Obejrzeliśmy
spektakl zatytułowany „Sylwester na bis”. Przedstawienie składało się z dwóch
aktów. Akt pierwszy na początku nieco nas zaskoczył. Artyści rozpoczęli występ
od odśpiewania ( i odtańczenia!) w nowoczesnej aranżacji 3kolęd. Dalej  wysłuchaliśmy szereg polskich szlagierów, od
najstarszych, przedwojennych po współczesne. Pięknie przywołano pamięć zmarłej
niedawno Kory Jackowskiej. Tę część widowiska bardzo dowcipnie poprowadził
konferansjer, który nie tylko nawiązywał do poszczególnych utworów, ale też
wprowadzał w sferę zakulisowego życia teatralnego.

Akt 2
poświęcony był bardzo znanym przebojom zagranicznym. Także i tu zapowiedzi skrzyły
się dowcipem i oryginalnością pomysłu, np. piosenkę francuską „zapowiedział”
Charles de Gaulle, a angielską królowa Elżbieta II…

Piosenkom
towarzyszyły pięknie wykonywane tańce oraz popisy akrobatyczne. Nie tylko
artyści, ale i widownia wciągnięta została w wir zabawy;  wspólnie śpiewaliśmy Biełyje Rozy,  Miłość w Zakopanem, klaskaliśmy w rytm
muzyki…

Warto obejrzeć to przedstawienie, namawiamy tych, którzy nie byli. Na stronie internetowej WWW.trojmiasto.pl można obejrzeć krótki filmik i liczne zdjęcia ze spektaklu (Rewia piosenki, koncert sylwestrowy) .

Nasza Biało-Czerwona – „Poloneza czas zacząć…”


 

17 października spotkaliśmy się ponownie w Domu Strażaka. W dalszym ciągu realizujemy projekt Nasza Biało-Czerwona, który przygotowaliśmy w związku z obchodzonym w tym roku stuleciem odzyskania niepodległości przez Polskę.

Środowe spotkanie miało dwojaki przebieg. W pierwszej części ćwiczyliśmy umiejętności śpiewacze. Oczywiście pod kierunkiem p. Danieli Ebertowskiej – Roli. Doskonaliliśmy wykonanie takich m.in. pieśni, jak Pierwsza brygada, Bywaj dziewczę zdrowe, Rozszumiały się wierzby płaczące, Deszcz jesienny, wojenko, wojenko… Trzeba stwierdzić, że z całkiem niezłym efektem!

Po tej „śpiewającej części”, przeszliśmy do tańca. Pani Beata Zaręba cierpliwie uczyła nas podstawowego kroku poloneza, a także kilku nieskomplikowanych figur tanecznych. Jak na nowicjuszy, sprawowaliśmy się dobrze. Czuliśmy jednak, że nie do końca jeszcze oponowaliśmy taniec i pojawił się pomysł, by spotkać się ponownie. Będziemy więc dalej doskonalić umiejętności.

Święto Seniora

Znalezione obrazy dla zapytania bukiet kwiatów

 

W tym roku uroczystość przypadła na 5 października. Około godziny 14-ej zaczęli się licznie   zbierać członkowie naszego Stowarzyszenia oraz zaproszeni goście.

Spotkanie rozpoczęła prezes KSS kol. Elżbieta Pasterska, która  po powitaniu zebranych, przedstawiła sprawozdanie merytoryczne z działalności za ubiegły rok. Po niej kol. Lucyna Kawecka zapoznała gremium ze sprawozdaniem finansowych. Oba sprawozdania zostały przyjęte pozytywnie.

Po tych formalnościach głos zabrali Szanowni Goście: starosta powiatowy p. Leszek Burczyk, wójt gminy p. Sławomir Janicki, kier. ŚDS p. Iwona Ciemińska, dyr. Zespołu Szkół Publicznych p. Adam Lewandowski, z ramienia GOPS-u p. Sylwia Drewczyńska,  prezes stowarzyszenia Dziecko Miłości p. Anna Ałanowicz.

Na zakończenie części oficjalnej kol. Barbara Płonka przedstawiła krótką informację o realizacji projektu Nasza Biało-Czerwona, a kol. Kornelia Ziółkowska pozostałe informacje bieżące.

A potem było już tylko radośnie i wesoło. Zamówiony wcześniej zespół muzyczny z p. Dorotą Garańczyk i p. Zbyszkiem Milewskim przygrywał nam do tańca. Hulaliśmy kilka dobrych godzin, aż słońce zaszło, a za oknem zrobiło się ciemno. Gdyby to było możliwe iskry sypałyby się spod obcasów ( ale nie ma już dziś takich podłóg ani takich obcasów). Suknie wirowały, bluzki i koszule kleiły się do ciała, temperatura na sali podnosiła się z każdą przetańczoną pioseneczką coraz bardziej. Były polki i walce, tanga i rock`n roll… Wszystkiemu daliśmy radę, bo czyż nasze szacowne grono  nie potrafi?!

Uroczystość opłacona została z budżetu gminnego. Catering przygotowała p. Martyna Cieplińska, ciasta – jak zwykle – popiekły nasze koleżanki.

Wszystkim, którzy pomogli przy organizacji naszego święta i  wsparli pomocą przy sprzątaniu, Zarząd składa serdeczne podziękowania.

Galeria

Odwiedziny

Darmowy licznik odwiedzin