Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Get Adobe Flash player

Imprezy

Jak gadeli nasze lólki – 14.09 Cieciorka

14 września spotkaliśmy się w Cieciorce, by – w ramach projektu, porozmawiać o tym Jak gadeli nasze lólki Część zainteresowanych gości przyszła z kijkami nową ścieżką rowerową, inni przyjechali rowerami, samochodami, jak kto chciał.

Na to spotkanie zaprosiliśmy wyjątkowego gościa: 85 letnią p. Mariannę Szwedowską autochtonkę społeczności cieciorkowskiej. Pani Marianna w bardzo ciekawej formie opowiedziała o dawnym życiu na Kociewiu, „jak gzubym byłam”. Wspomnieniami z dawnych lat podzieliła się także p. Anna Rożewicz.

Potem nastąpiła mała lekcja gwary kociewskiej. Rozpoczęliśmy odśpiewaniem hymnu kociewskiego do słów dr.  Bernarda Sychty (1907-1982), najwybitniejszego współczesnego folklorysty Kaszub, Kociewia, Borów Tucholskich. Czytaliśmy krótkie teksty gwarowe i tworzyliśmy słowniczki.
Dużo radości przysporzył wszystkim konkurs czytania wierszyków dla przedszkolaków – po kociewsku. Odważni, w nagrodę otrzymali po słodkim lizaczku.
Zabawne, na pierwszy rzut oka, zdały się słówka gwarowe, ale przy  tym pojawiły się różne  refleksje i dobra okazja do opowiadania kawałów.

Kol. Ela Pasterska przeczytała napisane ku uciesze gwarą kociewską kipki opałki Bernarda Janowicza.

Nie mogło na spotkaniu zabraknąć czegoś na ząb, bo skądś trzeba czerpać siły do trudnych ćwiczeń w gwarze. Kol. Basia Beling zadbała o dobry smaloszek (do tego chleb i ogórki kiszone), a p. Agnieszka Zalewska upiekła drożdżówkę, czyli po naszemu – kuch.

 

Projekt dofinansowany ze środków Programu  „Działaj Lokalnie X” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju  Filantropii w Polsce oraz Lokalną Organizację Grantową  LGD „Chata  Kociewia” w Nowej Wsi   Rzecznej

„Po nitce do kłambka” – Iwiczno 31 sierpnia.

 

W ubiegły czwartek spotkaliśmy się w Iwicznie w ramach projektu Dycht rychtych po naszemu. Spędziliśmy bardzo ciekawe i miłe popołudnie z panią Zdzisią Gulgowską. Na początek udaliśmy się do Izby Pamięci Izydora Gulgowskiego, która – jak każdy mieszkaniec Gminy wie – znajduje się w dawnej szkole w Iwicznie. Izba poświęcona jest życiu i dziełu znanego etnografa (twórcy skansenu we Wdzydzach) i jego żony. Poza eksponatami mieliśmy okazję obejrzeć ciekawy pokaz multimedialny, po którym pani Zdzisia przedstawiła rodowód Gulgowskich, a jednocześnie swój własny, bo z tejże rodziny pochodzi.

Następnie zeszliśmy na parter do świetlicy. W jednym z pomieszczeń p. Zdzisia wraz z koleżankami przygotowała wspaniałą wystawę prac własnych oraz swoich „uczennic”; prowadzi bowiem od kilku lat warsztaty hafciarskie na terenie naszej Gminy. P. Zdzisia specjalizuje się głównie w haftowaniu sztandarów, spod jej rąk wyszło już 150 tych dzieł. Haftuje też obrazy, serwety i różne drobiazgi wzorem kociewskim.
Przy kawie i pysznej drożdżówce mieliśmy później okazję porozmawiać i z p. Zdzisią i  innymi uczestnikami spotkania.

 

Iwicznowieś kociewska w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie starogardzkim, w gminie Kaliska. Wieś jest siedzibą sołectwa „Iwiczno” w którego skład wchodzą również miejscowości Łążek i Młyńsk. Na południe od miejscowości znajduje się jezioro Trzechowskie. Wieś wzmiankowana w 1402 roku. W latach 1945–1975 miejscowość administracyjnie należała do tzw. dużego województwa gdańskiego, a w latach 1975-1998 do tzw. małego województwa gdańskiego. W miejscowości znajduje się chata kociewska z ok. 1885 oraz figura przydrożna z 1885. Miejsce urodzenia w 1874 Izydora Gulgowskiego – twórcy skansenu we Wdzydzach Kiszewskich.(ze źródeł Wikipedii)

 

Projekt dofinansowany ze środków Programu  „Działaj Lokalnie X” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju  Filantropii w Polsce oraz Lokalną Organizację Grantową  LGD „Chata  Kociewia” w Nowej Wsi   Rzecznej

 

Kaliskie wandrowczyki

    Bartlewianka

Zwołelim do Bartla wszyske kaliskowe Kociewiaki : i te młode, i te… dycht młode. Wjiela stawjyło sie na wezwanie. Bawjylim sie tó razó i jak zawdy „dycht rychłych po naszamu’. Nie kymrowelim sie niczym, śpśywelim, jedlim, pśylim i sie balowelim.

Nasampjyrw poślim steczkó bez las na przechadzka.  Prowadziyła  nas bez te lanije nasza Basia, co wiela razy szpacyrowała tamój ze swoim Burkym, co woła na niego tak psianknie-  Rufus. Fejn sie przelóftowelim. Przemierzylim steczka, co jó Bartlewianka” nazweli łod Bartla, łod barci. Pewnikym pjyrwy bartniki tu siedzieli i mniód zbjyreli. Tedy my, stare Kociewiaki, poznawelim ta steczka, ale usz na nowa modła łaziylim z kijkami. Pamniyntajta: „Póki wandrujesz- jezdyś młody a niy póki jezdyś młody wandrujesz”!

Ej, śwat- psianknie było!!! Leźlim kele naszygo jęziora Małe Nierybno i drugygo Wielke Nierybno. Podziwielim chójki, sosny, inksze drzewa, zbjyrelim kurki, robjylim bukety. Gdzieogdzie rośli jeżyny, co mocko kłóli nas w rance. Parzawki to latoś tak sie panoszo, że możym sie  w nich utopsić. Jak cie pokłójó to  na rojma dobrze zrobji.

Na naszym biwaku usz na kóminie  paliył sie łogań i pjiekła kiszka, jano palce lizać. Basia szmalcu natopsiyła, że pajdy smarowelim jedna za drugo. Na to wszysko najlepsze na śwecie naleweczki. Felek grał, że  nogi same  niesły. Jak widzita fol było łuciechy.

Musza wóm  donieść, że gościny nóm udzielyła szołtyska Mónika Beling.

Tak pięknie, po kociewsku opisała nasze drugie spotkanie projektowe Ela. Co tu jeszcze można dodać?!  Było radośnie i wesoło, jak zwykle. Każdy przyniósł do picia i jedzenia, na co miał ochotę i dzielił się tym z pozostałymi. Aura dopisała. Słoneczko dogrzewało ciepło i przyjemnie, ile sił znalazło w połowie sierpnia.

Korowód taneczny snuł się wokół gawry i kominka, zdziwione krowiny zza płotu śledziły nasze poczynania wielkimi dobrotliwymi oczami. Wioskowy piesek przybiegł nas odwiedzić i trafiła mu się niezła uczta.
Wokół cisza, spokój, daleko, daleko rozciągały się uprzątnięte ze zboża pola i wykoszone łąki, a horyzont zamykała ciemna ściana lasu.

Projekt dofinansowany ze środków Programu  „Działaj Lokalnie X” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju  Filantropii w Polsce oraz Lokalną Organizację Grantową  LGD „Chata  Kociewia” w Nowej Wsi   Rzecznej

 

Na następne spotkanie zapraszamy w czwartek  31 sierpnia do Iwiczna. Odjazd autobusu o godz. 17.00 z przystanku PKS

 

 

Na jarmarku we Wdzydzach

 

15 lipca wybraliśmy się na 44 Jarmark Wdzydzki. Impreza zorganizowana z wielkim rozmachem. Czego tam nie było?! Przede wszystkim przebogata prezentacja rękodzieła artystycznego (tu mogliśmy podziwiać prace pań, które prowadzą od kilku lat w GOK-u zajęcia art.: obrazy olejne i robótki ręczne), dawnych zawodów, wiejskiego rzemiosła, różnorodnych zajęć domowych i gospodarskich. Wyroby były przeznaczone na sprzedaż, więc można się było wzbogacić o ciekawe i wartościowe przedmioty dekoracyjne.
Ile to ludziska mają talentów!!!

Kto miał ochotę wybrał się na zwiedzanie skansenu, a tam: wiejskie chaty, bogatsze zagrody, drewniane kościółki, dworek, wiatraki, kuźnia, młyn, szkoła…
Spacer po skansenie okazał się bardzo atrakcyjny, gdyż gospodarze dodatkowo zapraszali do wspólnej zabawy: można było popisać gęsim piórem, chodzić na szczudłach, prowadzić obręcz kijkiem. Po prostu poczuć się znów małym dzieckiem.
Znalazł się również czas na odwiedzenie grobu Izydora Gulgowskiego.
Na uczestników imprezy czekał też mały pakiet badań profilaktycznych przygotowany w ramach akcji Pomorskie dla Zdrowia (organ. Urząd Marszałkowski Woj. Pomorskiego przy współudziale Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie).
Nie zabrakło oczywiście bogatej oferty kulinarnej. Można się było najeść do syta przy licznych stoiskach z wiejskim jadłem.
Czas przeznaczony na wycieczkę upływał bardzo szybko i ani się obejrzeliśmy, trzeba było wracać. A że atrakcji we Wdzydzach spotkało nas mnóstwo i pogoda dopisywała, wróciliśmy niezwykle zadowoleni i już myślimy o przyszłorocznym wypadzie na kolejny jarmark.

 

Pierwsze spotkanie projektowe

 

Nawet niepogoda, porywisty wiatr, burza i deszcz nie przeszkodził nam w spotkaniu inaugurującym realizację projektu Dycht rychtych po naszamu.

W czwartek 29 bm o godzinie 16-ej niemała grupa zapaleńców (przeszło 20 osób) spotkała się na boisku we Franku. Tam uroczyście rozpoczęliśmy nasz nowy projekt, na który grantowe pieniądze otrzymaliśmy z Chaty Kociewia w ramach przedsięwzięcia Działaj Lokalnie X. Zarząd przedstawił cele i krótki zarys projektu, a uczestnicy otrzymali harmonogram spotkań.
Po tej części oficjalnej chętni przeszli na boiska do gry w boule, by tam rozegrać turniej. Pogoda nieco pokrzyżowała nam szyki i nie wszystkim udało się stanąć w turniejowe szranki.   Zaczęło grzmieć, lać i wiać. Mimo tych niedogodności powoli, na raty zawodnicy doprowadzili rozgrywki do szczęśliwego finału.
W tym czasie pod gołym niebem – z wielkim poświęceniem – kol. Krysia Pawłowska i kol. Karol Piszczek piekli kiełbaski nad rożnem. Mimo że natura nie szczędziła wody z góry jedzonko było pyszne.

Po posiłku kol. Ela Pasterska nagrodziła wszystkich zawodników. Nagrody (bony towarowe do szkółki we Frank-Raju) ufundowała tym razem Rada Sołecka z Kalisk. Za co dziękujemy sołtysowi p. Kazikowi Głodkowi oraz całej Radzie.
Schronieni pod daszkiem, grzejąc plecki przy ognisku  wytrwaliśmy do wieczora, do domów rozchodziliśmy się ok. 20-ej.

 ( Jak na razie wszyscy zdrowi! )

Projekt dofinansowany ze środków Programu  „Działaj Lokalnie X” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju  Filantropii w Polsce oraz Lokalną Organizację Grantową  LGD „Chata  Kociewia” w Nowej Wsi   Rzecznej

Wianki, wianki, wianki…

W miniony czwartek, 22 czerwca zorganizowaliśmy dla naszych członków imprezę świętojańska. Wieczorkiem udaliśmy się do Gogolinka, by tam wspólnie świętować noc Kupały. Po pochmurnym dniu ukazało się – specjalnie dla nas – słoneczko, które towarzyszyło nam aż do zachodu. Przez kilka godzin biesiadowaliśmy przy suto zastawionych stołach. Jak przystało na tego typu imprezę nie zabrakło biesiadnych piosenek i korowodowych tańców. Kto miał ochotę, mógł nad ogniskiem usmażyć sobie kiełbaskę.

O zmierzchu udaliśmy się nad brzeg jeziora, by na jego taflę puszczać wianki. Pogoda była prawie bezwietrzna, więc barwne kwiatowe kółeczka spokojnie unosiły się na wodzie i długo jeszcze widać było palące się świeczuszki.

Podobny obraz

„Jak nie czytam, jak czytam”

Znalezione obrazy dla zapytania książka

„Seniorzy do czytania skorzy” – pod takim hasłem uczestniczyliśmy w niecodziennej imprezie zorganizowanej przez bibliotekę szkolną.

20 czerwca na boisku przy ZSP w Kaliskach młodzież szkolna, przedszkolaki,  pensjonariusze ŚDS oraz nasz dwudziestoosobowa grupa wzięli udział w ogólnopolskiej akcji pn. „Jak nie czytam, jak czytam”.

Barwny pochód – z transparentami i książkami przemaszerował przez stadion, po czym na murawie utworzono ogromny napis: „Czytamy”.  Nad zgromadzonymi latał dron, który rejestrował wszystkie poczynania dziejące się w trakcie happeningu.

Jesteśmy dumni, że mogliśmy uczestniczyć w tak interesującym przedsięwzięciu i wespół z biblioteką (kierowaną przez p. Sylwię Pasterską), promować czytelnictwo.

Podobny obraz

Biskupin – Wenecja – Gąsawa

W poniedziałek, 12 czerwca wstaliśmy wyjątkowo wcześnie, bo już o 6.00 czekał na nas autokar. Mieliśmy w perspektywie długą drogę do Biskupina, ale jak to w naszym towarzystwie, czas minął niepostrzeżenie i przed 9.00 byliśmy na miejscu. W Biskupinie spotkaliśmy się z panią przewodnik, która oprowadziła nas po całym obiekcie, opowiadając o przeszłości słowiańskich przodków, sięgając kolejno po czasy kamienia, brązu i żelaza.

Potem odwiedziliśmy Wenecję, która leży nieopodal Biskupina. Znajduje się tam Muzeum Kolei Wąskotorowej. Na świeżym powietrzu wyeksponowano kilkanaście parowozów i wagoników, którymi niegdyś przewożono ludzi i towary. W Wenecji obejrzeliśmy też ruiny zamku obronnego z XIVw.
Następnie udaliśmy się do Gąsawy i zwiedziliśmy tamtejszy XVII-wieczny modrzewiowy kościółek pw. św. Mikołaja.
W Gąsawie udało nam się również zjeść obiad, po czym w drodze powrotnej zahaczyliśmy o Marcinkowo. Tam właśnie zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe pod pomnikiem Leszka Białego.

Na tym wyczerpaliśmy program wycieczki i wróciliśmy do domu. Mimo niekorzystnych zapowiedzi pogodowych udało nam się nie zmoknąć, a nawet chwilami zażywaliśmy kąpieli słonecznych.

Karnawałowa potancówka

Z drobnym poślizgiem – z przyczyn niekoniecznie obiektywnych – informuję czytelników niniejszej strony, że zaplanowana na styczeń zabawa taneczna odbyła się 27 tegoż miesiąca. GOK ofiarował nam salę, było dużo miejsca, mogliśmy więc rozwinąć skrzydła. Do tańca przygrywał p. Zbyszek Milewski ze swoim zespołem. By nie tracić czasu od razu ruszyliśmy w tany. Były walce, tanga,  poleczki i różne łamańce. Tańczyliśmy w parach, w pojedynkę, w kółeczku… jak to zwykle bywa przy takich okazjach. Najważniejsze, że humory mieliśmy wyśmienite, dobrze czuliśmy się w towarzystwie dobrze znanych serdecznych, miłych ludzi. Aby podtrzymywać właściwy poziom energii każdy przyniósł jakieś jedzonko, ale i tak na stołach panowała pełna demokracja. Zabawa trwała niemal do północy, a mimo to wydawało się za krótko. Chęci i sił starczyłoby zapewne na więcej. No cóż, wiadomo, że wszystko ma swój koniec, a za rok możemy imprezę powtórzyć.

 

Opłatek 2016 i zupełnie nowa propozycja

15 grudnia o godzinie 14.00 rozpoczęło się nasze doroczne spotkanie opłatkowe, Na które –jak zwykle – licznie przybyli członkowie Koła i zaproszeni goście.
Spotkanie tym razem miało nieco inny charakter. Korzystając z wysokiej frekwencji zarząd przedstawił szczególną propozycję, a mianowicie przekształcenie koła w stowarzyszenie. Na wcześniejszych swoich zebraniach zarząd rozpatrzył wszystkie za i przeciw, które następnie przedstawił zebranym członkom Koła. Zapewnił także o gotowości do dalszej systematycznej pracy zarządu na rzecz całego środowiska seniorów gminy Kaliska. Informacja, że 50% składek oddaje się do Zarządu Powiatu zdecydowała, ze większość obecnych przyjęła propozycję pozytywnie. Spośród obecnych na zebraniu 69 członków zebrano 64 deklaracje wyrażające zgodę na rezygnację z dotychczasowego członkostwa w PZERI i przystąpienia do przyszłego Stowarzyszenia.  Pięć osób poprosiło o czas do namysłu. Planuje się z końcem roku, a  najpóźniej z końcem I kwartału,  rozwiązać gminne koło. W to miejsce powołane zostanie do życia stowarzyszenie, które posiada osobowość prawną i dzięki temu daję swoim członkom większą niezależność,

Po załatwieniu bieżących spraw nadszedł czas na życzenia świąteczno-noworoczne i dzielenie się opłatkiem.  Były z nami władze samorządowe (wójt, przewodniczący R.G.), przewodniczący  wielu gminnych stowarzyszeń, dyrektorzy szkół, GOK-u, GOPS-u oraz księża, którzy pobłogosławili opłatek.

Koleżanki i koledzy z koła popiekli smaczne ciasta, oprócz których na stołach znalazły się owoce, cukierki i ciepłe napoje: kawa, herbata. O piękny wystrój postarały się kol. Kornelia Ziółkowska i Krysia Winnicka, a tradycyjnie śpiewaniem kolęd dyrygował kol. Felek Światczyński.
Wójt i sołtys Kalisk wędrowali po sali z dużymi koszami czekolad i rozdawali zebranym. Dla naszych super Seniorów mieliśmy też słodkie bombonierki.

Spotkanie upłynęło – jak to u nas zwykle bywa – w serdecznej przyjacielskiej atmosferze, po czym szybko przystąpiliśmy do porządkowania sali, gdyż zbliżała się pora kolejnych zajęć w Gok-u.