Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Get Adobe Flash player

Monthly Archives: Lipiec 2015

Lipcowe spotkanie Zarządu

28 lipca zebrał się Zarząd na comiesięczne spotkanie. Omówione zostały następujące zagadnienia:

*  Podsumowanie wycieczki na trasie Radogoszcz – Centrum Rehabilitacyjno-Rekreacyjne Dobry Brat – Osiek.

*  Organizacja letniego biwaku w Bartlu Wielkim. Ustalono, że odbędzie się on we wtorek, 25 sierpnia. Wyjazd do Bartla nastąpi spod UG o godz. 14-ej.
Koszt imprezy wynosi 5zł od osoby.

*  Organizacja wycieczki do Torunia i Ciechocinka. Termin uzgodniono na czwartek, 10 września br. Wyjazd nastąpi o godz. 7.00 spod Urzędu Gminy. Koszt wycieczki ustalony został na sumę 70zł. Najpierw zwiedzamy z przewodnikiem Toruń, a potem jedziemy „odpoczywać” do Ciechocinka. Powrót najpewniej późnym wieczorem.
Zgłoszenie i wpłaty przyjmuje kol. Lucyna Kawecka.

*  Przygotowania do kolejnej Spartakiady (sobota, 5 września) w Starogardzie Gdańskim.

 

Chcąc zaspokoić potrzeby Członków Koła Zarząd postanowił, że informacje o naszych imprezach (poza stroną internetową) pojawiać się będą na wiejskich tablicach – w pobliżu kościoła oraz w centrum Kalisk. Jednocześnie bardzo prosimy o przekazywanie sobie wzajemnie informacji. Jest to najlepszy sposób porozumienia!

Petersburska gadka kociewska

                                            Bylim u Rusków

Na wycieczka pojecheli Polaki. Jedne zez górów, insze znad morza i te, co siedzó kele Warszawy, i te z drugi strony Polski, dzie króle spoczywajó, i my, stare Kociewiaki zez Kalisków. Te znad morza, zez Gdyni,mówio, só najszczańśliwsze  w całki Polsce , bo pewnikem wiater z morza im wszysko zawdy hala: i zdrowie, i to szczyście, i didki, coby mnieli na wicieczka. A nóm, Kociewiakóm zez lasa, to chójki  dajó wiela mocy .Jak idzim na kijki, to ptaszki nóm śpsiywajo, co mómy dzisiaj robić i dzie jechać.

Przyjechelim tą razą do Rusków, łobaczyć, jak to Putin gospodarzy. Jedna to nawet fligrym przylejciała. Chwalba u nich wielga, bo wszysko u nich wielge .I tak je dycht naprawda!  Bylim tam w mieście, dzie żył Psioter I Wielki. Ón doprawdy był  wielgi , miał wjiancy jak dwa metry. Miasto nazweli Piotrogród, łod jego imiania. Ale, kedy rzóńdziył Lenin, to przezweli Leningrad. Późni znówki Petersburg, tak dycht z mniymniecka. Jano ulica łostała Leningradzka i województwo tysz i tera bóńdźta móndre i piszta wjyrsze. Brukujta rozum!

Mostów u nich tyla, co Szarmach łobrazów, czyli cała dupa, jak powiadała nasza Edzia . Na każdan dziań jedan :365 dniów, to je 365 mostów! Jedan długi, drugi drzewianny, inszy wykuty jak bez naszygo kowala Kaźmniyrza, inszy, co sia łotwjyra bez noc, coby statki mogli przywieźć jake towary. Ale byśta widzieli jak take 700 tonów  chwatko idzie w góra! Tedy samochody jeździć nie mogo, muszo sobie poczekać. To jano tak bez noc, a łod ryna usz wszysko sztymuje. Ulice só długe, jak stóndy do Cieciórki, abo do Źblewa i eszcze dłuży, bez mała 10 km. W nocy palo sia milijóny lampów, bo sztrómu tu majo wiela. Jak szyrok  só te ulice, nie uwierzyta, jak nie obaczyta .Osiym pasów, co jeżdżó, w środźku trawnik, co rośnie tam dwa rzyndy drzewów i steczka, szyroka jak ulica. Ludziów wiela szpacyruje, że jano sia szturajó . Turystów tu je wiela z całygo śwata, nawet z Chinów. Jó, jó, Chińcziki jedli z nami łobiad i frisztik.

A pałaców to tu je mnogo, bo same cary żyli. Każdan chciał mniyszkać sóm. Jedan pałac dla cara, dla carycy inszy, coby móg car jaka kochanica przywlec. Synuś tysz chciał, to i jamu wybudoweli, ale jano 44 dniów tam spał, bo skróciyli go o głowa! I tak tu żyli, jak pany, bo „pany mogo”!. Wszańdzie łyskajo  same marmury i kapsie złoto. Na każdy ścianie wiszo wielge łobrazy. Oglóndelim i gadelim, że tak malować to my tyż możym. Gamby mómy eszcze młode, to bańdzim dobrze wyjrzyć i dla potómnych bańdzie na wieczny rzeczy pamnióntka.

Na naszych wycieczkach só tysz take, co ciangam narzekajo, że prowadzim jich łod kościoła do kościoła, ale tutaj tysz tak było. Nasza Zosia(psilotka) wiezła nas, bo wszańdzie je dalek, łod jedny cerkwsi do drugi .Pan Jezus w takim złocie sia nie rodziył, jak tam wjidzielim, żył ubogo. Dziwowelim sia, ile tónów złota je na każdym dachu, co śwyci lepsi łod słónka. W środźku jedne sia żegnajo, fejn śpsiewajo, modlo sia, insze fotki pstrykajo, insze łażo z kónta w kónt, insze eszcze handlujo czym sia da. Tak dycht to nie rozumna, ale Pan Jezus wygnał takich kupców ze świóntyni. Jak wyglóndelim w takich długich feretach i chustkach na głowach, obaczyta na fotkach. Inaczy  cie tu nie wpuszczo. Zawsze to lepsi, bo u nas czasym włażo do kościoła pu goło, jak na jaka plaża. Pokazujo jake majo tatuaże na ryncach i jake stringi wcióngnyli na dupa.

W Pałacu Zimowym tyla izbów było, że zgubjylim nasza Kórnela, chocasz zawsze taka chwatka i duża .Nawet modły w cerkwsi i błogosławjyństwo Batiuszki nie pomogło.

Wieżli nas take dwa młode knapy: Przemek i Mirek. Ile óni w drodze mnieli mniyru! Jecheli tak, coby nikogo nie stuknęli, bo samochodów było sztyry rzyndy i czynsto korek. Jecheli jano prosto i zawsze w prawo kranciyli, bo na lewo ni ma takygo znaku, a i  młodym szuróm sia nie godzi!

Mnielim fejn psilotka. To była taka Zosia, co sia wielce dziwowała, że my wcale gorzałki nie chlejim. Bez dziyń golanie my uchodziylim, że padelim wieczór jak muchy. Zosia była taki dby, co u nas je para seniorów i para doktorów i sa bojim, że bańdzim chore. Ale my sia sztylujim i wódka psijim jano po kóntach, tak jak Tatiana powiadała o Ruskach. Tatiana to nasza przewodniczka, co nas po parkach tak przegnała, że ledwo dychelim .Wiater nóm w łoczy wiał, że jaż Psioter sia w śpitalu znalaz. My usz swój sznaps mómy wychlane i tera możym śpsiywać i o suchym pysku, bo tak sómy nałożne.

Tak to patrzta wejta- to, co dobre chwatko sia kończy.  Bańdzie co łopowiadać, fotki posmotrić i rozglóndać sia za nowo wycieczko.

Elżbieta Pasterska – wycieczka do Petersburga czerwiec 2015r.

 

Dla wyjaśnienia: na początku czerwca kilka pań z naszego Koła wyjechała na wycieczkę Ryga – Petersburg – Tallinn. Trasa okazała bardzo ciekawa, a poznani ludzie niezwykle mili. Powyższa gadka Eli to wynik tejże wyprawy. Obiecaliśmy współtowarzyszom wycieczki, że umieścimy tekst na emeryckiej stronie internetowej, co niniejszym czynimy. Jednocześnie serdecznie pozdrawiamy wycieczkowiczów  i zapraszamy do odwiedzenia naszych stron.

 

Na wycieczce do Osieka

W środę rano, 15 lipca wyruszyliśmy do kolejną wycieczkę. Rozpoczęliśmy od wizyty w Osadzie indiańskiej w Radogoszczy pod Osiekiem.  Osada położona jest w środku lasu (Bory Tucholskie) nad brzegiem jeziora Kałębie. Roztacza się stamtąd piękny widok na jezioro i zabudowania położone po drugiej strony wody.

W osadzie przyjęli nas jej właściciele. „Wielki Wódz”, jak należało się spodziewać,  w stroju indiańskim pokazał nam teren i opowiedział o zajęciach, jakie prowadzi na terenie osady. Mieliśmy też okazję popróbować naszych sił w strzelaniu z łuku i rzucaniu tomahawkiem. Było przy tym zabawy i śmiechu co nie miara.
Na miejscu wypiliśmy też kawę i kupiliśmy drobne ozdoby w stylu indiańskim, głównie dla swoich wnucząt.

Następny punkt programu wycieczki to Centrum Rehabilitacyjno-Rekreacyjne Dobry Brat. Wstąpiliśmy tam tylko na chwilkę, żeby się rozejrzeć i mieć jakieś pojęcie o tym, głośnym na naszych terenach, ośrodku. Jest tam niewątpliwie bardzo ładnie, tym bardziej że całość leży w lesie, nad brzegiem jeziora. Ośrodek oferuje wiele atrakcji, o czym można przeczytać w internecie i na ulotkach.

Potem pojechaliśmy do Osieka na umówione spotkanie z tamtejszą grupą emerytów. Na początek  p. Teresa Wódkowska – prezeska tamtejszego Koła – zaprosiła nas do 150-letniego kościoła i opowiedziała pokrótce jego historię, a następnie spokojnym spacerkiem pomaszerowaliśmy nad jezioro, na miejsce biwakowe. Tam czekali na nas osieczańscy emeryci. Po powitaniu zapłonęło zaraz ognisko. Upiekliśmy kiełbaski i pożywiliśmy się. A potem już integrowaliśmy się z gospodarzami na całego. Były pląsy, śpiewy i tańce. Popołudnie minęło nie wiadomo kiedy. Ok. 18-ej ruszyliśmy w powrotną drogę. Pogoda sprzyjała nam cały dzień, więc uznaliśmy wyjazd za bardzo udany.

Emerytom z Osieka dziękujemy za miłe przyjęcie i świetną zabawę!

Turniej boule rozegrany

Turniej boule za nami. Spotkaliśmy się 7 lipca na boisku we Franku. Turniej poprowadził p. Jerzy Dębiński; do zabawy stanęło 6 zespołów. Najlepsze okazało się małżeństwo Danusia i Karol Piszczkowie, następnie pp. Renia i Czesław Prabuccy, 3m. zajęli p. Basia Płonka i p. Lucjan Dzierżak. Wszyscy startujący otrzymali w nagrodę drobne upominki.
Turniejowi towarzyszyło ognisko z kiełbaskami. Dodatkową atrakcją spotkania okazały się urodziny jednej z naszych koleżanek. Z tej okazji były szampan i pyszna szarlotka. W ogóle było nie tylko sportowo ale i wesoło, niech żałują ci, których nie było!

Zaproszenie na wycieczkę

Zapraszamy na kilkugodzinną  wycieczkę do Osieka i Radogoszczy. W Osieku zajrzymy do Centrum Rehabilitacyjnego Dobry Brat i spędzimy trochę czasu przy ognisku  w towarzystwie emerytów z tamtejszego Koła. Odwiedzimy również wioskę indiańską w Radogoszczy.
Wycieczka zaplanowana jest na 15 lipca, wyjazd nastąpi o godz. 10-ej spod Urzędu Gminy.

Koszt wyprawy to 25zł, warto też wziąć ze sobą trochę drobnych na kawę, coś słodkiego i atrakcje w wiosce indiańskiej. Zapisy, jak zawsze, u kol. Lucyny lub Elżbiety.

Gramy w boule!

Pogoda zrobiła się łaskawsza, więc z przyjemnością informujemy Koleżanki i Kolegów o planowanym turnieju boule. Imprezka odbędzie się na boisku we Franku 7 lipca (wtorek), początek godz. 16-ta. Oprócz rozgrywek sportowych gwarantujemy niewielką przekąskę. Reszta w ramach indywidualnych pomysłów.

Na miejsce dochodzimy albo dojeżdżamy we własnym zakresie.

Zebranie Zarządu

Szybko mija czas i ani się obejrzeliśmy, jak nadszedł koniec czerwca i pora na kolejne zebranie Zarządu.
We wtorek, 30-ego omówione zostały następujące zagadnienia:
- turniej boule we Franku – ustalono datę na 7 lipca, na godzinę 16-tą,
- wyjazd do Osieka i Radogoszczy, spotkanie z tamtejszym kołem emerytów – przypuszczalnie 15 lipca
- propozycja jednodniowej wycieczki na trasie Toruń – Ciechocinek – koniec sierpnia,
- przygotowania do dorocznej spartakiady sportowej – 5 września,
- sprawy różne, m.in. informacja przewodniczącej o sposobie wydatkowania nagrody Kociewski Gryf (zakupiono na potrzeby Koła aparat fotograficzny, albumy, ramki do zdjęć…)

Szczegóły dotyczące kolejnych imprez podamy w następnych ogłoszeniach.