Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Get Adobe Flash player

Monthly Archives: Sierpień 2014

Malowanie, malowanie…

Miniona środa upłynęła nam na próbowaniu sił na niwie malarstwa-choć to oczywiście za dużo powiedziane. Kto miał odwagę i ochotę machał pędzlem, kto nie – brał do ręki kredki.
Zajęcia wprawdzie przyjemne, ale wcale nie łatwe.
Nad  nieśmiałymi próbami seniorów czuwał tym razem p. Hubert Kopciowski, który jest naszym dobrym duchem. Za każdym  razem czuwa, by niczego nam nie brakowało i byśmy w ogrodach Frank-Raju czuli się swobodnie i radośnie.

Za tydzień będziemy się zmagać ze słowem i powoli przygotowywać się do zakończenia projektu. Zapraszamy.

 

Barbara Płonka

Pożegnanie

 

 

 

 

 

 

 

 

W czwartek, 21 sierpnia pożegnaliśmy naszą koleżankę, p. Helenę Mecę. Pani Helenka była kobietą serdeczną, otwartą, koleżeńską.
Na jej wsparcie mogliśmy liczyć zawsze, o ile pozwalał na to Jej stan zdrowia.
Jeszcze nie tak dawno służyła pomocą i bawiła się z razem nami w czasie jesiennej realizacji projektu  „Seniorze, nie irytuj się”.
Zapamiętamy Ją na zawsze pogodną i uśmiechniętą.

Koleżanki i Koledzy z Gminnego Koła PZERI w Kaliskach

Cudeńka pani Ani

Siódme spotkanie seniorów (i nie tylko) w ogrodzie we Franku minęło jak z bicza trzasł. Z pomocą p. Ani Muszyńskiej i jej koleżanki p. Magdy Brzezińskiej stworzyliśmy „samorobne” świeczki. Powstało tyle okazów, ile było chętnych do ich wytworzenia. Każda świeczulka była inna, na swój sposób piękna,  przede wszystkim niepowtarzalna. Zajęcie angażowało nie tylko ręce, ale i umysły, by z różnobarwnego wosku stworzyć coś oryginalnego. Świetnie się przy tym bawiliśmy, śmialiśmy i żartowaliśmy. Nie zabrakło też chwili refleksji nad życiem, indywidualnym podejściem do różnych życiowych sytuacji, pragnień i marzeń. A żeby było jeszcze przyjemniej popijaliśmy pyszne herbatki i pogryzaliśmy ciasteczka.
Wielką radością organizatorów jest fakt, że na zajęcia przychodzą też dzieci i wnuki naszych seniorów, a także młodzież ( w tym z MRG).

Instruktorkom dziękujemy, że mogliśmy wspaniale spędzić to środowe popołudnie.

Tekst i zdjęcia: Barbara Płonka

„Lato w butelki rozlane”

Dzisiaj, w środę 13 sierpnia, na kolejnych warsztatach malowaliśmy na szkle, ściślej na szklanych butelkach i słoiczkach. Pod kierunkiem p. Katarzyny Różek (skromnej i b. sympatycznej osóbki) poznaliśmy nową technikę-malowanie farbami witrażowymi. Bez zbędnych dywagacji wzięliśmy się od razu do roboty. Każde z nas przyniosło z domu jedną albo kilka butelek, ale p. Kasia też miała pewien zapasik na wypadek braków.
Żeby zacząć pracę, należy najpierw specjalną konturówką obrysować zaplanowany przez siebie wzór, a następnie wypełnić go delikatnie cienkim pędzelkiem maczanym w farbach.
Praca posuwała się szybko do przodu dając przy tym wiele radości ich twórcom.

Serdeczne podziękowania dla p. Kasi.

Tekst: Barbara Płonka
Zdjęcia: Elżbieta Pasterska, Barbara Płonka

Jak było na biwaku?

Wprawdzie pisząca te słowa na biwaku w Bartlu obecna nie była , ale z opowieści i zdjęć tam zrobionych, wnioskuje, że zabawa była szampańska! Po rozlokowaniu się wewnątrz   wigwamu, posiłku (na który składały się specjały przywiezione z domu), rozpoczęły się śmiechy, żarty, tańce i inne emeryckie szaleństwa.   Pogoda dopisywała, więc nie było żadnych przeszkód, by w roztańczonym korowodzie przenieść się na świeże powietrze.
Słowem: „tańce, hulanki, swawola…”
Kto nie był, niech żałuje, co też niżej podpisana czyni.

Tekst: Barbara Płonka
Zdjęcia: Elżbieta Pasterska

Druga lekcja malowania

Nie wiadomo kiedy minął pierwszy miesiąc naszego projektu. Jesteśmy na półmetku.
Drugie spotkanie z p. Ryszardem Rosławskim było bardzo pracowite!  Pracę zaczęliśmy od rysowania martwej natury, kolorowe kompozycje kwiatów i warzyw czekały na nas pod namiotem. Artysta pokazał nam jak patrzeć na kompozycje, na co zwrócić uwagę, jak zachować proporcje… Wzięliśmy się szybko do roboty. W ruch poszły ołówki i kredki. Najważniejsze to przełamać wewnętrzny opór i irracjonalny strach nie wiadomo przed czym. Może przed oceną otoczenia?
Po godzinie wyszliśmy ze sztalugami w plener. Wybraliśmy właściwy obiekt i próbowaliśmy przenieść go na papier.
Czas upływał bardzo szybko, dwie godziny to naprawdę za mało, kiedy chce się jak najwięcej nauczyć i tę wiedzę wypraktykować. Ale warto próbować! Już coś wiemy, teraz tylko ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…
Na naszych zajęciach pojawiają się różne osoby, a dziś było kilkoro wnuków. Wszystkie dzielnie pracowały, co napawało dumą dziadków i babcie, a organizatorów bardzo cieszy fakt, że z projektem udaje się wyjść poza grono emeryckie.

Tekst: Barbara Płonka
Zdjęcia: Elżbieta Pasterska, Barbara Płonka