Get Adobe Flash player

Monthly Archives: Lipiec 2020

O turnieju boule we Franku słów kilka

Nasze rekreacyjno-sportowe spotkanie doszło do skutku. 30 lipca, przy sporej frekwencji (30 osób),  rozegraliśmy turniej boule. Pogoda była w sam raz, nie za ciepło i nie za zimno. Humory dopisały, a i ochota do zabawy była wielka. Nic dziwnego- po tak długim okresie niewidzenia się.

Do turnieju przystąpiło 7 par chętnych. Gra potoczyła
się gładko pod fachowym okiem doświadczonych graczy: Jurka, Mietka i Felka,
którzy sprawowali opiekę nad całkowitymi nowicjuszami.

W wyniku zażartej walki lista zwycięzców ukształtowała
się następująco:

I m. Mietek Dombkowski i Andrzej Dziemiński

II m. ex aequo  Franek Konopacki i Grażyna Leśnik oraz Felek
Światczyński z Ireną Konopacką

III m. Krysia Winnicka i Basia Ossowska

Laureaci otrzymali w nagrodę talony zakupowe,
sfinansowane ze środków naszego Stowarzyszenia.

Wzorem ubiegłych lat, turniejowi towarzyszył
poczęstunek w postaci kiełbaski z rusztu (i co tam kto jeszcze przyniósł).
Krysia Skórczewska zaskoczyła wszystkich przepysznym, świeżutkim  plackiem.

Korzystając z licznie zgromadzonych, dołączyliśmy do akcji charytatywnej, zbiórki pieniędzy na rzecz małego Olka. Wykonaliśmy więc serię przysiadów i zebraliśmy kwotę 410zł. Z naszych pieniążków trochę dołożyliśmy i wysłaliśmy okrągłą sumkę 500zł.

Podsumowując: impreza ze wszech miar udana.

Przy okazji dziękujemy p. Przemkowi Janickiemu za zmontowanie nagranego filmiku, tak by go można było umieścić na Facebooku.

30 lat samorządu – najnowsza gadka naszej Elżbiety

   Jak kaliszczaki sie rzóńdziyli bez 30 roków

    Korónawirus! Korónawirus wszańdzie, na
całkim śwecie!!! Każdan siedzi jak zaszperowany usz bez mała dwa miesiónce. Wreście
nóm poluzoweli i jadan dziyń byłóm i ja wyjechana.  Skorno bana wjechała na stacyja, to
widza…co widza?

Wszańdzie, tam chdzie wisieli
zimó gwiazdkowe świycidełka, tera same choróngwie. I te polske, biało-
czerwóne, i te nasze kociewske, kaliskowe herbowe. Wiater je szarpsie i fejn
fiurajó. Ida ulicó co je tak wyglancowana, że nie wiam czy czasym tyż niy
fiurać. Toć jak wczorej kikrowałóm bez łokno, to jeździył łodkurzacz i tedy só
świyżo wymietłe. Trawy tysz wykoszóne, krzakory przyciante, macoszki jak na
zamówiynie kwitnó! Czy ja aby w rozum nie zaszłóm?  Czy to je: 1 Maja, abo 3 Maja, śwanto
Kónstytucji? Co to je za śwanto? Pómóż mnie przypómnóńć! Durch dumóm i dumóm,
chwatko rachuja. Toć, gupsiutka, brukuj rozum! Toć usz genał 27 dniów maja przelejciało!!!

Aaa… 30 roków tamu nazad
zaczanim MY rzóńdzić, samiuśke MY!

   Rok 1989 wszrajbował się usz w nasza polska
i śwatowa pamniańć, nó bo tedy przypyrgała dó nas wolność! I już za chwiyłka,
pomaluśku dało się obaczyć co my kaliskowe ludzie  rychtycznie potrafim zrobić z solidarnościowo
victorio. Musza wóm przypómnóńć, że najwiancy kranciył się kele tych
zmnianów  jedan stoczniowy elektryk Lech
Wałęsa i do pospołu dziesiańć milijónów człónków Solidarności, no i nasz papież
Jan Paweł II.

Przy tym halaniu nazat naszy
wolności nie było tak ajnfach. Nasampjyrw

u nas jaż 62 kaliszczaków
chciało łostać radnymi i rzóńdzić. Wybrelim dwadzieścia, a tera je piyntnaście
i je dycht dość!

Patrzta, wejta, co só z nas za
gospodarze.Co bez tan czas usz szafnylim, to jaż niepodobna! Sóśmy liczóne
dycht wysok na Pómrach. A jak nasza wioska tera sie paraduje!!!

Postawiylim niejedna wyla,
rozbudowelim szkoła, co zmnieściył sie w ni Środowiskowy Dóm Samopomocy, a przy
ni hala szportowa i boiska, wyrychtowelim Dóm Kultury, straż, co ma pełne
garaże nowych wozów gotowych do łognia, policja i ośrodek zdrowia z karytkó.
Każde sołectwo ma swoja świetlica.Nowych składów je wiela, a i je tysz
Biedrónka i Dino.Chodzim po gładkich flizach od wsi do wsi naszy gminy, jeździm
po szyrokich ulicach, a i możym auto postawjić na psianknych placach.
Pozamykelim wychódki, wszańdzie je kanaliza.A ta brudna woda jano szumni i
lejci prosto tamój, chdzie pobudowelim nowocześnie take miejsce, chdzie jó
łoczyszcza i może dali kanałam płynóńć do naszy psiankny rzyki Wdy. Woda lejci
z rury dóma i w łogrodzie. Siedzim w środźku lasu jak u Pana Boga za psiecym,
ale zawdy mómy utrapianie z tym fryszelóftym! Lubim ciepło, stóndy na dachach
błyskajó panele, co sztróm dajó. Nie palim śmnieciów, bo mómy chdzie jich
zawieźć i eszcze para didków za nie dostać. Jak gadóm o didkach, to eszcze
dycht dość jich dostelim od Unii Europejski , to możym sie móndrować.

W każdym fyrtlu rosnó drzewka,
krzaki, ksiaty, jakby wyleźli z Raju , Frank- Raju, co go nasze szkólne
założyli.

   Wszysko jedno, kto stojał na czele Rady, czy
wójtym łostał Toluś, czy Zbychu, czy Sławek, to w Kaliskach wiela sia działo.
Zawdy kolyło w oko że i przyjezdne czujó sie jak u siebie dóma. Choc zamanówszy
sie spsierómy, czy górz na sie mómy i krzywo nieraz na sie patrzym, to  tak doprawdy sie kochómy!

    Mnielim feste fajrować. Mniał być jubel,
dycht rychtych wesele.

Ale jak wylyźć w maskach na
gambie? Maszki przychodziyli kele pónocy na kociewskim weselu, a niy zadnia!
Tan korónawirus to nóm wszysko pomniyszał, przefrymarczył. Gmina zamkła, gzuby
siedzó dóma, uczba bez kómputer, dochtory łuzdrawiajó nasze ciało i nasza dusza
bez telefón, a i zmartwianiów poruczyć Panu Bogu nie idzie w kościele, bo msza
bez telewizor. Jano składy spożywcze roztwarte, to zemrzyć nóm nie dadzó.
Wyiboweli nas, że bez chomónta (maseczki) nigdzie sie nie ruszysz. Zawdy
gadeli, że wszysko na śwecie je po cóś. Może po to, by my nie byli take freś i
sie niy szarszóniylim. a mnieli pode skóro picko pokory. Durch jezdaj wiela do
obgadania, do ochandożynia. Wiam, że knap je z robotó na dudłaczy, klykrarzy,
papudraków, czwarugów. Nic nie możym robjić z półdupó. Sóśma w Europie!

   Wew caluchnym naszym żywocie jezdaj jednó
razó czas frajdy, drugó razó czas frasunku. Żadne lófry z nas nie só, to dómy
rada, weźmnim sie do roboty, to „bańdzie eszcze przepsianknie, bańdzie eszcze
normalnie!!!”

   Tym, co rzóndzó naszó Gminó życza, by dali
gospodaroweli jak mogo najlepsi, aby nasze kaliskowe ludziska łod syrca mogli
klepać jak katarynka: wszańdzie dobrze, ale dóma najlepsi”.

   Tedy życza każdamu dobrygo zdrowia, bo to
jezdaj dar nad dary!!!!  

    Kaliska, 27 maja 2020               Elżbieta Pasterska               

21 lipiec – spotkanie Zarządu

Wczoraj, 21 lipca odważyliśmy się, by zorganizować spotkanie Zarządu naszego stowarzyszenia. Chcemy móc znowu się z Wami spotykać!
Wobec tego zdecydowaliśmy nieśmiało, by rozpocząć od turnieju boule. Mamy nadzieję na dobrą pogodę, a spotkanie na świeżym powietrzu nie powinno nam zaszkodzić. Zapraszamy na boisko we Franku w czwartek,
30 lipca. Zaczniemy o godzinie 16-ej. Jak zawsze przy tym kiełbaska z rusztu oraz talony w nagrodę dla zwycięzców. Dojazd, dojście na własną rękę.
Prosimy też Was o wzięcie ze sobą nieco pieniążków, gdyż włączamy się do akcji charytatywnej dla ratowania życia małego chłopczyka, Olka.

Na 20 sierpnia zaplanowaliśmy biwak w Bartlu Wielkim. Organizacja też jak to u nas. Zapewnimy dobrą muzykę, wyśmienity humor, świetną zabawę oraz kawę, herbatę oraz chleb ze smalcem. Reszta zaopatrzenia we własnym zakresie. Początek przewidywany na 16-tą. O dowozie poinformujemy w późniejszym terminie.

Ponadto podsumowaliśmy nasz udział w ostatnich kursach,
organizowanych z funduszy europejskich przy udziale Urzędu Marszałkowskiego Województwa
Pomorskiego, komputerowym i językowym.

Na spotkanie Zarządu przeszła p. Monika Burdukiewicz, pracownica GOK,  która poinformowała o planach stworzenia w GOK klubu seniora. Inicjatywa miałaby ruszyć od września br. Byłyby to cotygodniowe czwartkowe spotkania w godzinach od 14-ej do 17-ej. Oferta skierowana do wszystkich seniorów, nie tylko członków Kaliskiego Stowarzyszenia Seniorów. Szczegóły zostaną podane w późniejszym terminie.
Pani Monika zachęcała także do korzystania z oferty kina letniego. W każdą środę o godz. 18 w GOK wyświetlany jest film fabularny.

Uwaga! W najbliższą niedzielę o godzinie 9-ej odprawiona zostanie w naszym kościele msza św. w intencji seniorów; za dusze tych, którzy odeszli i dobre zdrowie żyjących.

Odwiedziny

Darmowy licznik odwiedzin