Get Adobe Flash player

Wspomnienia z dzieciństwa – po kociewsku

Wew co sia bawjylim.

Pamientata, jak przy byle jakim fónclu siedzielim w izbie i grelim w „Mensch argere dich nich”? Tak richtych to nie wiedzielim, co to znaczy, ale gadelim po mniymniecku jak nasz lólek. Lólek zawdy gadał po mniymniecku, kiedy chciał, by my nic nie rozumnielim .Siedzielim wkoło okrągłego stołu, bo taki był w każdy chałupsie i grelim. A wywalalim sia ,a śmielim, a kłócilim ile wlazło. Nie raz szmato dostelim bez łeb od mamy. Ale było fejn wesoło!

Mjelim para inszych grów, co dostelim od gwiazdora pod chojanka. Kto to je juhas i baca to dowiedziałóm sia z gry „ Wielki redyk”. A co to je redyk, tysz nie wjedziałóm, bo z górów nie jezdóm.

Para nas w chałupsie było, to zamanówszy  z lólkiem grelim w „Piotrusia”, ale nich  tym Psiotrym nie chciał łostać. Grelim tysz w państwa, mniasta; kółko i krzyżyk; statki…Ile  tych kartków naderlim z zeszytu. Patrzelim jano, czy aby mama nie miarkuje, że zeszyt sia robi coraz cianszy. Na podwórku, na boisku, czy inszym placu ciangam był ruch, durcham latelim po dworzu do ciemnygo. Zjeżdżelim na sankach z górki nawet po ulicy, bo nic nie jechało. Z samygo ryna przejechał jadan żuk z GS-u, co przywoziył chlyb z piekarni, cuker i insza  kolonialka, a cały dziyń ulice byli na nas. Latelim i bawjylim sia w podchody. A jak feste nalugalo i zrobjył sia czysty psiasuszek, to namalowelim kółko i grelim w wojna.Jak się nas nazbjyrało wiany, to pole narysowelim nawet na kocich łbach i grelim w dwa ognie. Pamiantóm to dobrze, bo wnetki zamby straciyłóm,jak byłóm skuta.

Latym na łónce rozkładelim koc i szylim dla pupów lómpki, a przy tym psilowelim małygo brata,co w autku spał .Późni z tego koca budowelim namiot i choć sia ciangam rozwalał, to nie odpuszczelim. A w krzakorach, w tych tarninach, to wymiatelim chrościanno miotło i urządzelim kuchnia, izba. Przynosiylim z pupensztuby taski, talerzyki, ukredlim mamie ździebło cukru, kisielu, wzianim kawy ty ze stodoły, co zawsze stojała na placie, bo bónykawa dało jano na śwanta. Jak znaleźlim  zdechłygo ptaszka, to mu pogrzeb robjylim. Miał nawet trumienka z kartóngu, kulka wykopelim, gróbek usypelim, późni stypa była i z tych tasków od lalków kawa psiylim.

W zimie bez zakute okanko patrzelim na szuńce i dziwowelim sia, ile śmiegu napadało. Wychuchelim w tych psianknych bez mróz namalowanych kwsiatach okrągła durka i kikrowelim, czy jake gzuby nie szli na sanki.

Jak słónko było usz wysok i śmieg stajał, to na chodniku namalowelim „klasy”, „chłopka”, wzianim „grykiel”i skakelim. Skakelim tysz bez skakanka, abo bez skrancóny prowózek, odbijelim pjyłka od muru. A na trawie grelim w noża. A „szmyrgla” kto umiał ,to było ho ho! .Bylim gibke, umielim zrobić fikołki, nawet gwiazda. Jedny wiosny moda przyszła na hula hop .Koszykarz miał robota, co nóm je z wikliny kranciył, a późni my kranciyli kółka do ciymnygo.

Wszystke gzuby cały dziyń lateli po dworzu. Słuchelim czy mama nie woła na wieczerza. A ile to sia nasłuchała : zara, zara… Czasym tysz dało wylinki, że nie słuchelim na słowo. Pyda tedy mniała robota.

Tera gzubów nie wydostaniesz z chałupy,  spod „laptoka”, jak to my mówim, chyba, że feste grajo na dyskotece.

I tak to dawni było…

A tera – chodzim z kijkami, co by gnaty i stawy nóm sia nie zastojeli.

Brukujim rozum, choć i tak gipsie umrzym, hyklujim, więźnim, dłubim w drewnie, wyplatómy  kosze, wyszywómy…a tera eszcze bańdzim greli w gry w te nasze stare i te nowe, co kupsiylim. Łeb mómy nie od parady, to i to pojmnim, a arbatki śwata nóm w tym pomogó.

Tedy „Seniorze- nie irytuj sia”- wszystko bańdzie dobrze!  Dómy rada, jano przyńdź i graj!!!!

Projekt: „Seniorze- nie irytuj się”

Sierpień 2013r.
Autorka: Elżbieta Pasterska

Comments are closed.

Odwiedziny

Darmowy licznik odwiedzin